Bubel czy nie bubel? Recenzje produktów kosmetycznych

Wpisy

  • piątek, 21 listopada 2014
  • poniedziałek, 17 listopada 2014
    • Braun Face 820 - urządzenie do depilacji i oczyszczania twarzy

      WEDŁUG PRODUCENTA

      "Eleganckie, kompaktowe wzornictwo urządzenia Braun Face sprawia, że można go używać jak tuszu do rzęs, co zapewnia absolutną kontrolę i precyzję. Braun Face usuwa nawet najkrótsze i najcieńsze włoski, pozostawiając skórę gładką do 4 tygodni. Depilacja przebiega tak delikatnie, że nawet się nie zorientujesz, kiedy urządzenie usunie wszystkie włoski. Wyjątkowo wąska głowica ma 10 mikrootworów, które delikatnie wychwytują nawet najcieńsze włoski o długości 0,02 mm. Urządzenie wykonuje do 200 depilujących ruchów na sekundę, działając znacznie szybciej i dokładniej niż ręczna pęseta. Delikatnie przywraca skórze twarzy niezwykłą czystość i promienność, usuwając makijaż i zanieczyszczenia. Szczotka do oczyszczania twarzy Braun Face wykonuje setki mikrooscylacyjnych ruchów, zapewniając do 6 razy lepsze rezultaty niż ręczne mycie. Urządzenie Braun Face jest w 100% wodoodporne, dzięki czemu można delikatnie i dokładnie oczyszczać twarz podczas kąpieli pod prysznicem. Usunięcie martwego naskórka zanieczyszczeń przygotowuje skórę do wchłonięcia kremów i balsamów. Nie ma w tym nic dziwnego – urządzenie zostało przetestowane przez dermatologów i może być stosowane nawet przez osoby o wrażliwej skórze.Złuszczanie i usuwanie martwych komórek naskórka stymuluje regenerację skóry. "

       

      WEDŁUG MNIE

      Działanie:
      Z dużym zapałem wzięłam się za testowanie urządzenia Braun Face 820. Jest to połączenie depilatora do twarzy oraz szczoteczki do jej oczyszczania. Na pierwszy ogień poszło usuwanie zbędnych włosków na twarzy, a konkretnie w obrębie podbródka. Włoski poprzednim razem były usuwane tradycyjną maszynką do golenia i miały teraz długość od 2 do 4 mm. Końcówka urządzenia przypomina mi bardzo tradycyjny depilator tej samej firmy, tyle że jest dużo mniejsza. Depilacja trwała zaskakująco długo pomimo niedużej powierzchni skóry, jaka była depilowana. Pęsetki miały problem ze złapaniem poszczególnych włosków. Musiałam wielokrotnie zmieniać kąty nachylenia urządzenia oraz przestawiać kierunek obracania się pęsetek. Wszystko było bardzo czasochłonne. Poza tym miałam wrażenie, że depilator nie ma wystarczająco dużo siły aby wyrwać wreszcie złapany włosek i wielokrotnie go szarpał zanim wyrwał. Gdy się to udało, w miejscu po włosku na skórze pojawiała się maleńka kropelka krwi. W konsekwencji tego depilacja była bardzo bolesna, a dzisiaj skóra w tym miejscu jest gorąca, mocno zaczerwieniona i zaczynają pojawiać się na skórze bolące krostki zwiastujące zapalenie mieszków włosowych. Poza tym na koniec zabiegu musiałam pęsetą zrobić poprawki i wyrwać ręcznie włoski, których za żadne skarby nie chciało wyrwać urządzenie. Tak więc efekt jest dla mnie rozczarowujący, gdyż w mojej ocenie jest nawet gorszy niż po użyciu tradycyjnego depilatora. Depilacja Braun Face była zdecydowanie dłuższa i boleśniejsza, a przede wszystkim mniej dokładna niż tradycyjnym depilatorem. W porównaniu z kolei zabiegiem usuwania włosków przy pomocy wosku, który miałam robiony jakiś czas temu u kosmetyczki, ocena jest następująca – depilacja Braun Face była zbyt długa, zbyt bolesna i zbyt niedokładna. Kolejnym krokiem było przetestowanie urządzenia z końcówką do oczyszczania skóry. Na szczoteczkę nałożyła swój żel do mycia twarzy i okrężnymi ruchami zaczęłam masować skórę twarzy. Urządzenie wykonywało naprzemienne ruchy w lewo i w prawo, które powodowały mycie danego obszaru na buzi. Zabieg był przyjemny, gdyż szczoteczka jest dość miękka i delikatnie masowała skórę. Żel do mycia twarzy lekko się pienił. Czułam, że z czasem trwania zabiegu usuwam z twarzy martwe komórki oraz poprawiam mikrokrążenie w skórze. Po skończonym zabiegu spłukałam twarz wodą i osuszyłam skórę. W lustrze ujrzałam naprawdę zadowalające efekty – cera była rozpromieniona, a skóra miękka i bardzo gładka w dotyku. Kropkę nad „i” postawiło nałożenie kremu nawilżającego.

      Opakowanie:
      Urządzenie zapakowane jest w kartonowe pudełko. Poszczególne elementy ułożone są na plastikowej podstawce, co zabezpiecza przed przemieszczaniem się ich w pudełku. Przez "okienka" w opakowaniu można obejrzeć niektóre elementy. Wewnątrz znajduje się podstawa urządzenia (silnik), końcówka do depilacji, końcówka do oczyszczania twarzy, dwie szczoteczki do oczyszczania twarzy, nasadka zabezpieczająca do depilatora, pędzelek do oczyszczania końcówki depilatora, bateria Duracel (Braun Face działa na jednej baterii typu "paluszek" - AAA).

      Cena:
      Około 350 zł. Producent rekomenduje wymianę szczotki do oczyszczania twarzy minimum raz na trzy miesiące - koszt to około 70 zł za 2 sztuki.

       

      REASUMUJĄC

      Urządzenie wzbudza u mnie mieszane uczucia. Jako depilatora nie poleciłabym go. Zabieg jest czasochłonny, męczący, bolesny i niedokładny. Natomiast jako urządzenie do oczyszczania skóry twarzy poradził sobie bardzo dobrze i z pewnością będę często z niego korzystać w tym właśnie celu. Plus za wodoszczelność i możliwość używania w wannie bądź pod prysznicem. Za kolejny plus produktu postrzegam także jego niewielkie rozmiary i ładny wygląd oraz fakt, że obsługa jest prosta i bardzo intuicyjna. Brakuje mi jednak aby na rączce były jakieś wypustki bądź gumowa warstwa, gdyż trzymanie urządzenia w wilgotnej dłoni jest trudne (gładka powierzchnia urządzenia wyślizguje się). Dzisiaj poważniej zastanowiłabym się przed zakupem tego urządzenia, gdyż z pewnością 350 zł za samą szczoteczkę do mycia twarzy to zdecydowanie za dużo, a niestety prawdopodobnie tylko w tym celu będę korzystała z Braun Face.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Braun Face 820 - urządzenie do depilacji i oczyszczania twarzy”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wisienkanaszczycietortu
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 listopada 2014 12:00
  • poniedziałek, 10 listopada 2014
    • Dermedic Hydrain 3 Hialuro - krem nawilżający o dogłębnym działaniu

      WEDŁUG PRODUCENTA

      "Dzięki zawartości w kremie wody termalnej i składników aktywnych, takich jak mocznik i kwas hialuronowy nawet najbardziej wysuszona skóra pozostaje doskonale i długotrwale nawodniona. Kompleks Hydroveg VV utrzymuje optymalne nawilżenie warstwy rogowej skóry i ogranicza przeznaskórkową utratę wody /TEWL/, zapewniając równowagę hydrolipidową w naskórku. Dodatkowo filtry przeciwsłoneczne SPF 15 chronią skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UVA i UVB. Krem ma lekką konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania, nie zatyka porów i nie pozostawia tłustego filmu. Jest doskonały pod codzienny makijaż."

       

      WEDŁUG MNIE

      Działanie:
      Jak zawsze przy okazji testu kremu do twarzy nie mogę zacząć od stwierdzenia, że dla mojej wiecznie przesuszonej, podrażnionej i alergicznej skóry krem do twarzy to prawdziwe wyzwanie! Trwający obecnie sezon grzewczy i jeszcze większe problemy ze skórą podnoszą poprzeczkę jeszcze wyżej. Na początek plusik za to, że krem nie wywołał reakcji alergicznej, co dotychczas zdarzało się nawet podczas stosowania różnych dermokosmetyków. W tym konkretnym produkcie znaleźć możemy zbawienne dla mojej skóry składniki takie jak mocznik, kwas hialuronowy, tokoferol. Trochę przestraszył mnie trójgliceryd kaprylowo-kaprynowy (kosmetyki go zawierające zawsze wydawały mi się mocno tłuste i zatykające pory), jednak jego ilość musiała zostać bardzo skrupulatnie dobrana, gdyż efekt tłustego filmu nie dotyczy Hydrain 3 Hialuro. Krem ma przyjemną konsystencję, nieklejącą, dobrze się rozprowadzającą - być może to zasługa obecnego w nim hydrolizatu protein pszenicy. Po aplikacji na skórę szybko się wchłania. Od razu poczułam nawilżenie skóry, które utrzymywało się przez wiele godzin. W zupełności wystarczyło nakładanie go na dzień i na noc, aby praktycznie całą dobę cieszyć się elastyczną, sprężystą cerą wolną od przesuszeń i efektu ściągnięcia. Przy aplikowaniu kremu codziennie rano i wieczorem kondycję swojej skóry oceniam bardzo dobrze - efekty były rewelacyjne. Zużyłam dwa opakowania kremu, czyli mniej więcej stosowałam go regularnie przez trzy miesiące. Zauważyłam długotrwały efekt nawilżenia i poprawy kondycji skóry.

      Konsystencja i zapach:
      Krem ma bardzo delikatną, aksamitną konsystencję oraz biały kolor. Jest lekki, nietłusty i wydajny. Zapach jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny - od razu skojarzył mi się z produktem z górnej półki.

      Opakowanie i wydajność:
      Produkt dostępny jest w szklanym słoiczku, zawierającym 50 g kremu. Krem ponadto zapakowany jest w kartonowe pudełko i zafoliowany. Przy codziennym stosowaniu 2x dziennie krem wystarczył mi na około 1,5 miesiąca.

      Cena:
      Około 35-40 zł.

       

      REASUMUJĄC

      Dla niektórych osób 40 zł za krem do twarzy to dużo, dla innych mało. W mojej ocenie trudno jednak przechwalić ten produkt, więc kwestie ceny są całkowicie drugorzędne. Stosowałam preparaty kilkukrotnie droższe, które nawet nie umywały się do tego produktu firmy Dermedic. Krem Hydrain 3 Hialuro to synonim prawdziwego ukojenia dla mojej skóry, ogromny zastrzyk nawilżenia oraz aksamitna i sprężysta skóra. Efekty są długotrwałe, o co niekiedy jest naprawdę trudno. Dla każdego alergika z problemem szorstkiej, spiętej i ekstremalnie odwodnionej skóry może to być ratunek i strzał w dziesiątkę. Na koniec z pewnością warto dodać, że seria Hydrain 3 Hialuro zawiera także m.in. płyn micelarny, peeling enzymatyczny, naprawczy krem przeciwzmarszczkowy, nawadniający krem przeciwzmarszczkowy, maskę nawadniającą, krem pod oczy oraz serum na twarz, szyję i dekolt. Uzupełnienie codziennej pielęgnacji skóry o kolejne produkty mogłoby przynieść niesamowite efekty - mam aż ciarki na samą myśl!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wisienkanaszczycietortu
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 listopada 2014 11:55
  • niedziela, 09 listopada 2014
    • Unimil SKYNŸ Original - nielateksowe prezerwatywy

      WEDŁUG PRODUCENTA

      "SKYNŸ to rewolucyjne prezerwatywy wyprodukowane z naukowo opracowanego materiału o nazwie poliizopren. Ponieważ poliizopren nie zawiera lateksu kauczuku naturalnego, prezerwatywy SKYNŸ są bardziej miękkie i naturalne w dotyku. Zapewniają przez to doznania zupełnie inne od tych, które znaliśmy do tej pory.
      Klinicznie udowodniono, że prezerwatywy SKYNŸ potęgują doznania i dają odczucie, jakby nie mieć nic na sobie. Naprawdę, 97% osób, które wypróbowały prezerwatywy SKYNŸ, poleca je znajomym*. Warto je wypróbować!
      SKYNŸ Original:
      - Rewolucyjna prezerwatywa premium z poliizoprenu
      - Doskonałe połączenie wytrzymałości najlepszego lateksu z delikatnością ultracienkiej prezerwatywy
      - Szerokość: 53 mm."

       

      WEDŁUG MNIE

      Działanie:
      Trudno porównywać SKYNŸ z tradycyjną lateksową prezerwatywą. To zupełnie inny wymiar doznań oraz niewyobrażalnie większy komfort użytkowania. SKYNŸ od samego początku pozytywnie zaskakuje - nie ma odrzucającego zapachu gumy, który przy tradycyjnej prezerwatywie zostawał niemal wszędzie. Ręce nie śmierdzą i zapach ten nie rozprasza, w niczym nie przeszkadza - a to bardzo ważne... Producent reklamuje produkt twierdząc, że "...to jakby nie mieć nic na sobie". I nie kłamie! Uważam - podobnie jak mój partner - że doznania są bardzo naturalne i faktycznie seks daje jeszcze więcej przyjemności.

      Opakowanie:
      Dostępne są opakowania po 3 lub 10 sztuk prezerwatyw. Warto dodać, że już sam kartonik ma bardzo elegancki wygląd i sugeruje, że wewnątrz znajduje się produkt premium.

      Cena:
      Około 10 zł za 3 sztuki lub 30 zł za 10 sztuk.

       

      REASUMUJĄC

      Prezerwatywy Unimil SKYNŸ Original nie rozczarowują. Producent nie przesadza w chwaleniu swojego produktu. To idealne rozwiązanie dla par, które nie lubią stosować tradycyjnych prezerwatyw lub które chcą być jeszcze bliżej siebie. Poza tym to strzał w dziesiątkę dla wszystkich osób, które mają uczulenie na lateks. Po wypróbowaniu SKYNŸ chyba mało kto zechce wrócić do stosowania tradycyjnej prezerwatywy. SKYNŸ Original zapewniło fantastyczne doznania oraz duży komfort użytkowania. Z miłą chęcią wypróbuję pozostałe dostępne warianty, tj.: SKYNŸ Ekstra Nawilżane (zwiększona ilość lubrykantu), SKYNŸ Intense Feel (z wypustkami) oraz SKYNŸ Elite (cieńsze i delikatniejsze). Producent zadbał także o rozmiar XXL - SKYNŸ Large (o średnicy 56 mm). Opakowanie SKYNŸ Selection zawiera po 3 sztuki z rodzaju Original, Intense Feel i Ekstra Nawilżenie, co w mojej ocenie jest fajnym rozwiązaniem dla kochanków lubiących eksperymentować w sypialni lub pragnących dobrze poznać dostępne warianty. Prezerwatywy SKYNŸ to produkt, który można go z czystym sumieniem rekomendować innym. Ale przede wszystkim warto go wypróbować, aby jeszcze bardziej móc cieszyć się swoją bliskością! Polecam!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wisienkanaszczycietortu
      Czas publikacji:
      niedziela, 09 listopada 2014 10:34
  • sobota, 07 czerwca 2014
    • MARION Natura Silk - Jedwabna Kuracja do włosów

      WEDŁUG PRODUCENTA

      "Natura Silk Jedwabna Kuracja firmy MARION Kosmetyki to odżywka regeneracyjna bez spłukiwania do włosów. Dzięki zawartości m. in. jedwabiu i prowitaminy B5:
      - nadaje włosom  ŚWIETLISTY POŁYSK już po użyciu 1 kropli
      - sprawia, że Twoje włosy będą odżywione, nawilżone, sprężyste
      - przywraca włosom suchym, zniszczonym i matowym miękkość i blask.
      Natura Silk Jedwabna Kuracja wygładza powierzchnię włosów, ułatwia rozczesywanie i układanie oraz regeneruje włosy od wewnątrz. Regularne stosowanie chroni włosy przed wysoką temperaturą, gorącym powietrzem, zanieczyszczeniami środowiska i utratą wilgoci.
      Włosy uzyskują świetlisty połysk, jedwabistą miękkość i zdrowy wygląd."

       

      WEDŁUG MNIE

      Działanie:
      Faktycznie już po pierwszej aplikacji włosy zyskały nieco blasku i stały się wygładzone. Efekt nie jest jednak bardzo mocno widoczny. Faktycznie przed aplikacją preparatu włosy były bardziej matowe, ale jakiegoś spektakularnego blasku nie zauważyłam nawet po kilku dniach stosowania. Mam wrażenie, że po użyciu tego jedwabiu włosy szybciej mi się przetłuszczały i były nieco obciążone, a przez to mniej puszyste. Aplikacja jest łatwa - dozownik z pompką pozwala na wyciśnięcie odpowiedniej ilości preparatu, który należy nałożyć na całą długość włosów.

      Konsystencja i zapach:
      Zapach nie przypadł mi do gustu - trąca słabej jakości kosmetykami, jak dla mnie zbyt intensywny. Płynny jedwab jest bezbarwny i ma konsystencję gęstego płynu.

      Opakowanie i wydajność:
      Produkt zamknięty jest w plastikowej buteleczce z wygodną pompką. Pojemność 15 ml przy codziennym aplikowaniu wystarczyła mi na około miesiąc stosowania.

      Cena:
      Około 7 zł.

       

      REASUMUJĄC

      Jedwabna Kuracja trochę mnie rozczarowała. Obciąża włosy i nie nadaje im większego blasku. Nawet regularne stosowanie przez dłuższy czas nie powoduje trwałej poprawy kondycji włosów. Niewielkie rozmiary opakowania czynią z preparatu dobrą alternatywę dla tradycyjnych odżywek szczególnie na wyjeździe - nie zajmie wiele miejsca w torbie. Jednak w mojej łazience, gdzie wielkość opakowania schodzi na dalszy plan, z pewnością na półce stanie inna odżywka do włosów. Jedwab do włosów firmy Marion to produkt, jakich wiele na naszym rynku - niczym szczególnym się nie wyróżnia, a już na pewno nie skutecznością. In plus można zaliczyć ewentualnie cenę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wisienkanaszczycietortu
      Czas publikacji:
      sobota, 07 czerwca 2014 09:30
  • poniedziałek, 26 maja 2014
    • VICHY Dercos Neogenic

      WEDŁUG PRODUCENTA

      "Cykl życia włosa podlega trzem naturalnym fazom: wzrostu, stabilizacji i wypadania. Pomiędzy dwoma cyklami cebulka przechodzi w fazę uśpienia. W tym podobnym do hibernacji stanie zawiesza swoją aktywność i pozostaje pusta. Im dłużej trwa ten etap, tym bardziej wzrasta liczba pustych cebulek. Włosy stają się przerzedzone. Skóra głowy staje się widoczna. Dział Badań L’Oréal odkrył, że za odnowę włosów odpowiadają komórki macierzyste, a następnie rozpoczął badania nad tym, jak pobudzać uśpione cebulki do produkcji nowych włosów.

      OBUDZENIE UŚPIONYCH CEBULEK
      WŁOSY SĄ WIDOCZNIE GĘSTSZE
      ŚREDNIO 1700 NOWYCH WŁOSÓW W 90 DNI"

       

      WEDŁUG MNIE

      Działanie:
      Na początku chciałabym zaznaczyć, że jestem w trakcie 47 dnia kuracji. Producent rekomenduje 84 dni kuracji (3 opakowania po 28 ampułek) dla optymalnego efektu. Jednak już po zużyciu pierwszego opakowania zauważyłam widoczną poprawę kondycji moich włosów. Przede wszystkim stały się bardziej lśniące i gładkie. Ładnie się układają, a po myciu długo zachowują świeżość i nie przetłuszczają się. Co jest jednak chyba najważniejsze w tym wszystkim - włosy przestały wypadać i pojawiły się na głowie nowe, tzw. "baby hair".

      Konsystencja i zapach:
      Produkt ma lekką konsystencję, co było dużym zaskoczeniem. Nie skleja włosów, nie obciąża ich i nie przetłuszcza. Wręcz przeciwnie - dodatkowo ułatwia układanie fryzury. Zapach jest świeży, rześki - w niczym nie przypomina chemicznego zapachu znanych mi kuracji innych firm.

      Opakowanie i wydajność:
      Korzystam z opakowań, gdzie każde zawiera po 28 ampułek oraz aplikator. Znalazłam jednak dostępne na polskim rynku także opakowania po 42 ampułki, które wychodzą korzystniej cenowo.

      Cena:
      Około 250 - 300 zł za 28 ampułek.

       

      REASUMUJĄC

      Efekt poprawy kondycji włosów oraz zwiększenia ich ilości przerósł moje oczekiwania. Są lśniące, miękkie, gładkie - po prostu piękne. Po około miesiącu kuracji na głowie zaczęły pojawiać się nowe włosy, tzw. "baby hair". Sama aplikacja produktu jest nieskomplikowana i przyjemna, gdyż aplikator z metalową końcówką umożliwia wykonanie masażu skóry głowy. Używanie produktu jest bardzo proste i wygodne. Podzielenie kuracji na oddzielne ampułki na każdy dzień jest dobrym rozwiązaniem, bardzo praktycznym. Oprócz bardzo dobrego działania godne pochwały są także przyjemny zapach produktu oraz lekka konsystencja. Jest to jeden z niewielu produktów tego typu, który w mojej ocenie działa dokładnie tak, jak obiecuje producent. Vichy Dercos Neogenic nie rozczarowało mnie pod żadnym względem. Jedynym minusem kuracji jest jej cena. Jednak gdy głębiej się nad tym zastanowić, dotychczas z pewnością wydałam dużo więcej pieniędzy na szampony, odżywki i inne produkty mające po prawić kondycję moich włosów, a które tego niestety nie zrobiły. Uważam, że zakup pełnej kuracji Vichy Dercos Neogenic to droga inwestycja, ale w dłuższej perspektywie - opłacalna.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „VICHY Dercos Neogenic”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wisienkanaszczycietortu
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 maja 2014 16:46
  • poniedziałek, 19 maja 2014
    • Hipoalergiczny kremowy żel pod prysznic BIAŁY JELEŃ

      WEDŁUG PRODUCENTA

      "Hipoalergiczny, kremowy żel pod prysznic BIAŁY JELEŃ delikatnie oczyszcza skórę, nie podrażniając jej. Przebadany dermatologicznie wśród osób z alergiami skórnymi, z objawami atopowego zapalenia skóry (AZS).Substancje pielęgnujące:
       aktywna formuła nawilżająca-zapewnia intensywne nawilżenie bardzo suchej skóry, likwiduje uczucie suchości, szorstkości i nieprzyjemnego napięcia.
       delikatna formuła łagodząca-koi podrażnienia i zmniejsza skłonność do ich występowania, sprawia że skóra staje się elastyczna i jędrna. Codzienne stosowanie żelu przywraca witalność i jedwabistą gładkość skóry.Nie zawiera: alergenów, parabenów, sztucznych barwników i SLES-u."

       

      WEDŁUG MNIE

      Działanie:
      Żel faktycznie jest bardzo delikatny dla skóry. Nie wywołuje żadnych podrażnień ani uczuleń. Nie sprawdzałam go na większych zabrudzeniach, ale do podstawowej higieny pod prysznicem doskonale się nadaje, usuwając bez problemu pot, kurz czy brud, jakie codziennie pojawiają się na naszej skórze. Podczas aplikacji na wilgotną skórę nie pienił się prawie w ogóle.

      Konsystencja i zapach:
      Żel ma przyjemną, kremową konsystencję i biały kolor. Zapach jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny.

      Opakowanie i wydajność:
      Produkt dostępny jest w tubie o pojemności 200 ml. Przy codziennym stosowaniu wystarczył mi na około 2 miesiące, tak więc jest dość wydajny.

      Cena:
      Około 9 zł.

       

      REASUMUJĄC

      Nie zauważyłam jakiegoś wybitnie intensywnego efektu nawilżenia skóry. Jak zawsze, po każdym prysznicu niezbędne było nakładanie balsam do ciała. Żel natomiast dodatkowo nie wysuszał i nie ściągał skóry, tak więc z pewnością zawarte w nim składniki faktycznie mają działanie nawilżające. Podobnie jednak jak w przypadku żelu do mycia twarzy z tej samej serii, nie zauważyłam żadnego długotrwałego efektu ani stałej poprawy kondycji skóry. Dla alergików będzie na pewno dobrym produktem, gdyż faktycznie żel nie wywoływał podrażnień czy uczuleń. Jest to godny uwagi żel pod prysznic - delikatny, wydajny i niedrogi.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wisienkanaszczycietortu
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 maja 2014 12:05
  • wtorek, 13 maja 2014
    • Hipoalergiczny krem do twarzy BIAŁY JELEŃ

      WEDŁUG PRODUCENTA

      "Hipoalergiczny nawilżająco-łagodzący krem do twarzy BIAŁY JELEŃ to produkt intensywnie pielęgnujący. Specjalnie opracowana receptura łagodzi podrażnienia oraz wpływa osłaniająco na skórę, wzmacniając jej naturalną barierę ochronną.Starannie dobrane składniki regenerują warstwę lipidową skóry przywracając odpowiedni poziom nawilżenia. Bogata kompozycja składników odżywia i przynosi ulgę przesuszonej skórze przywracając jej wypoczęty i zdrowy wygląd. Krem likwiduje uczucie napięcia skóry, pozostawiając ja odprężoną i zrelaksowaną. Delikatna konsystencja sprawia, że produkt łatwo wnika w głąb skóry nie pozostawiając tłustej warstwy."

       

      WEDŁUG MNIE

      Działanie:
      Dla mojej notorycznie przesuszonej, podrażnionej i alergicznej skóry krem do twarzy to prawdziwe wyzwanie. Przede wszystkim podkreślenia wymaga fakt, że produkt nie wywoływał uczulenia, tak więc na miano hipoalergicznego zasłużył sobie w 100%. Z pewnością to częściowo zasługa dość bogatego, wysokiego jakościowo składu. Krem bazuje na szeregu naturalnych wyciągów - w tym oleju migdałowym, kokosowym, imperacie cylindrycznej, kadzidłowcu. Zawiera też m.in. pantenol i mocznik. Według danych dostępnych na opakowaniu w produkcie nie ma alergenów, parabenów, silikonów i barwników. Rzeczywiście - zgodnie z zapewnieniami producenta - po nałożeniu kremu na buzię szybko się wchłaniał i nie pozostawała żadna tłusta warstwa. Skóra natychmiastowo otrzymywała zastrzyk dużej ilości nawilżenia. Podrażnienia i zaczerwienienia faktycznie zostały złagodzone, przez co nie były tak widoczne. Przy aplikowaniu kremu codziennie rano i wieczorem kondycję swojej skóry oceniam bardzo dobrze - efekty były zadowalające. Niestety gdy raz zapomniałam o nałożeniu specyfiku, skóra dość szybko stawała się przesuszona.

      Konsystencja i zapach:
      Krem ma nieco żelową konsystencję i biały kolor. Jest lekki, nietłusty. Niewielką ilością kremu można spokojnie posmarować całą skórę twarzy. Zapach jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny.

      Opakowanie i wydajność:
      Produkt dostępny jest w tubie o pojemności 100 ml. Przy codziennym stosowaniu 2x dziennie krem wystarczył mi na około 3 miesiące. To naprawdę satysfakcjonujący wynik.

      Cena:
      Około 10-12 zł.

       

      REASUMUJĄC

      Krem z pewnością godny jest uwagi ze względu na bardzo korzystny stosunek ceny do jakości. Doskonale nawilża skórę i łagodzi podrażnienia. Niweluje uczucie ściągnięcia czy szorstkości. Buzia jest miękka w dotyku i przyjemna. Jego istotną wadą jest jednak brak długotrwałego efektu. Jednorazowe pominięcie nałożenia kremu na twarz skutkuje szybkim przesuszeniem. Jak długo stosuje się krem dwa razy dziennie, tak długo skóra jest w bardzo dobrej kondycji. Ale o jakimkolwiek efekcie trwałej, długofalowej poprawie kondycji skóry raczej ciężko mówić. Za minus biorę także trudność w dostępie do tego produktu na półkach sklepowych. Najszybciej udało mi się dotrzeć do niego poprzez sklep internetowy na stronie producenta. Podane na tejże stronie adresy sklepów partnerskich nie są niestety rzetelnie wyposażone w produkty marki Biały Jeleń i możemy się w nich zaopatrzyć tylko w wybrane preparaty. Ogólne wrażenie ze stosowania kremu jest jednak jak najbardziej pozytywne, bo uczciwie przyznać muszę, że niewiele jest kremów, które tak ładnie nawilżałyby skórę za tak przyzwoite pieniądze. I to na dodatek skórę tak wrażliwą jak moja. Zdecydowanie na TAK.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wisienkanaszczycietortu
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 maja 2014 10:27

Kanał informacyjny